Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Basia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Basia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 grudnia 2012

Kajuchna...

Kochana moja cudowna! Jestem i tutaj :)
Chciałam Ci złożyć najcudowniejsze, najszczersze życzenia.
Takie z głębi serca płynące.
Napisałam już wiele... ale życzę Ci również:
- uśmiechów wielu każdego dnia
- radości bez liku
- optymizmu nawet wtedy kiedy dzień czy okres nie należy do łatwych
- zdrowia w ogromnej dawce, bo ono najważniejsze
- zdrowego rozsądku - czasem
- zadowolenia z męża, umiejętności odpowiedniego dogadania się w każdej sytuacji, wspierania się...
- zadowolenia z Jasia i wielkich pokładów cierpliwości
- i spełnienia wszystkich marzeń, bo one się spełniają :)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Cel osiągnięty

61kg na wadze, mniej nie potrzebuje, nie chce, nie mam takiej potrzeby by mieć.

Wyglądałam

A obecnie wyglądam:

A




Przyznam szczerze, że sama jestem zaskoczona, że jednak, ze się udało, że wyglądam jak wyglądam. Teraz najtrudniejsze zadanie przede mną. Utrzymać tą wagę :)

sobota, 3 listopada 2012

Kaja?

Tęskno, tęskno mi za Kają.
Nieraz przeglądam nasze początki tutaj i buzia mi się uśmiecha.
Oj fajnie było.
Kaja kochana zaglądasz tutaj jeszcze?


środa, 24 października 2012

Papierosy kontra kilogramy

Nie palę, trwam, to już dwa tygodnie.
No jestem z siebie dumna.
Nie sądziłam, że tak łatwo pójdzie.
Ot po prostu przyszedł odpowiedni dzień.
Za to walka z ciągłym głodem, z małą porażką dla mnie.
Na wadze było w pewnym momencie 1,5kg więcej.
Ale spadło.
Tydzień głodu, a potem samo minęło.
Organizm się przestawił.
Waga wróciła do normy.
Mogę powiedzieć, że stoi w miejscu.
63kg i spadać nie spada.
Ale spadnie.
Powolutku powoli!

czwartek, 11 października 2012

Zmęczona

Owszem i mnie się też zdarza.
Ostatnie dni w firmie wyczerpują fizycznie.
Zimno, piździawica, siedzenie bez ogrzewania.
Naprawdę tak się nie da pracować.
Gdy przychodzę do domu marzę tylko o wskoczeniu pod kołdrę, dogrzaniu się.
Codziennie pobolewa głowa, raz mocniej, raz słabiej, ale wiem od czego.
Dobrze, że idzie weekend, a od poniedziałku mam nadzieję, że będą grzać.

Za mną wtorek i środa z zumbą. Jutro nie idę.
Jutro piję ze znajomymi z pracy.
Oj dawno nie piłam :)

A teraz czas powiesić pranie

poniedziałek, 8 października 2012

Różnica pomiędzy 90 a 63kg :)

Talia: było: 92cm, teraz jest 72cm ( - 20cm)
Pod pępkiem: 110cm, teraz jest 80cm (-30cm)
Biodra: 120cm, teraz jest 95cm ( - 25cm)
Udo: 66cm, teraz jest 52cm ( - 13cm)
Łydka: 43cm, teraz jest 34 (- 9cm)

Z 90kg na chwilę obecną są 63kg.
Z rozmiaru ok 46/48 zeszłam na rozmiar 36/38.

sobota, 6 października 2012

27kg różnicy

Znalazłam zdjęcia z najgrubszego okresu... choć mam chyba jeszcze gdzieś lepsze. Tutaj ok 90kg...



No i zdjęcie z dzisiaj...


Aktualizacja, i jeszcze zdjęcie z niedzieli. Fotograf znowu Łucja


czwartek, 4 października 2012

Motywacja potrzebna? Nie ma problemu

Sama dla siebie zrobiłam zdjęcia...
Teraz. Nie ma ich za wiele.
Będzie więcej zdjęć.
I będzie jeszcze mniej kilogramów.
Już tak niewiele pozostało mi do celu.
Ostatnia prosta i utrzymać wagę.
Niestety nie mam zdjęć z wagi 90kg...
Będę miała niebawem.
Te sprzed to zdjęcia z przedziału 78-85kg mniej więcej.



No i Basia teraźniejsza. Waga ok 65kg (ważę się dopiero 17ego października)

środa, 3 października 2012

Przerwa

Tydzień przerwy. Odpoczywam od zumby.
A raczej tęsknię za nią.
Mąż pracuje na drugą zmianę, nie mam z kim zostawić dziewczynek.
Za dwa tygodnie kolejne ważenie.
Więc  niech waga co nieco zleci.
Po sobie widzę, że jest o wiele wiele lepiej.
Patrzę w lustro i cieszy mnie to.
Cieszą mnie komplementy bliskich, że z wagi poleciałam.
Że tak fajnie wyglądam.
Cieszy, cieszy, cieszy!
Na jutrzejszy obiad przygotowaną mam zupę pomidorową z wkładką kiełbasianą.
Planuje kolejne obiady, kolejne posiłki.
Pośród ulubionych śniadań nadal jest camembert z przyprawami na ciepło (bez panierki) z dużym pomidorkiem i grzankami.
Za to ryby wędzone na chwilę obecną objadły mi się!

poniedziałek, 1 października 2012

Krok za krokiem coraz dalej

Myślę czy nie przerzucić się na innego bloga...
Ten blog, wspólny cel... to miejsce moje i Kai.
A Kai nie ma... co tu wchodzę jest mi dziwnie.
Brakuje tu jej, brakuje wspólnej mobilizacji.
Czuję się trochę obco... po prostu tutaj czegoś, a raczej kogoś brak...
Choć pewnie wstrzymam się jeszcze z tym do czasu aż waga spadnie do 62kg.
Będę już na ostatniej prostej, będzie to praktycznie koniec mojej drogi.
I chcę wrzucić tutaj wszystkie swoje myśli, swoje słowa, swoje rady...
Chcę podzielić się sobą od środka, z innymi.
Może by i komuś pomóc przy okazji.

W tym tygodniu przerwa od Zumby!
Przymusowa niestety

wtorek, 25 września 2012

Oj tam

Leniwa niedziela, leniwy poniedziałek.
Odpoczynek był mi po prostu potrzebny.
A dzisiaj zumba. Jutro to samo. I w piątek.
Poza tym pysznie ostatnio jadam.
I dobry humor mnie nie opuszcza!

niedziela, 23 września 2012

Bardzo aktywny tydzień

To był bardzo aktywny tydzień.
3 x zumba (3 x 1h)
3 x rower (razem ok 70km)
Niedziela = odpoczynek!

poniedziałek, 17 września 2012

czwartek, 13 września 2012

Czwartek

Dzień rozpoczął się od spaceru pośród deszczu.
Tak rzadko mam okazję chodzić z Łucją piechotką do przedszkola.
Zawsze jeździmy autem, bo jedziemy razem z Julą, którą potem zawożę do dziadków, a ja sama udaję się w kierunku pracy.
A ze względu na dwa dni wolnego...
Początek dnia był jakże przyjemny.
Tak bardzo lubię te chwile.
I nawet deszcz nie popsuł nastroju.
Teraz kawa...
A wcześniej na śniadanko:
- 3 kromeczki chleba z ziarnami soi, z lodową sałatą, kiełbasą żywiecką, ogórkiem kiszonym.
Teraz myślę co dzisiaj zjemy na obiad...
A w międzyczasie będą nektarynki i śliwki węgierki.

środa, 12 września 2012

Padam

Drugi dzień z rzędu z zumbą.
Kolejny wycisk, piękne zmęczenie po i super humor.
W dodatku czekają mnie dwa dni wolnego, co oznacza długi weekend.
Dzisiaj dużo owoców, rano przed wyjściem do pracy śniadanie na ciepło.
Grillowany ser camembert, pomidorek skrojony w kosteczkę i dwie mini kromeczki zgrilowane z bułki grahamki.
Niech żyje zmęczenie

wtorek, 11 września 2012

Jedzenie, ostatni posiłek, ruch!

Jak żywieniowo wyglądają moje dni?
Przyznam szczerze, że trochę inaczej niż jeszcze jakiś czas temu.
Zrezygnowałam z późnego posiłku.
Od dawien dawna miałam problem z usypianiem.
Gdy kładłam się do łóżka wiecznie było mi niedobrze.
Wieczne problemy.
Dwa dni pod rząd nie zjadłam kolacji, bo jakoś nie miałam ochoty.
I wieczorne leżakowanie i usypianie bez najmniejszego problemu.
I dopiero jakiś czas później zorientowałam się o co chodzi.
Zawsze byłam zdania, że kolacja to podstawa, choćby lekka.
By jeść, by nie zaburzać przemiany materii i wogóle.
Ale mój organizm jest zbuntowany.
Mój ostatni posiłek najczęściej jest do godziny 18-18.30.
I czuję się o wiele lepiej!
Poza tym ruch, ruch, ruch!

W niedzielę zaliczyłam 2h na rowerze i ponad 25km.
Dzisiaj i jutro czeka mnie zumba.
W czwartek i w piątek planuję w godzinach dopołudniowych rower.

W temacie menu...
Czego wiele jest w moim żywieniu?
Warzywa do każdego posiłku, wiele owoców, ryb, drobiu.
Prawie wogóle nie jadam słodyczy, chyba, że mam ochotę to rano z ograniczeniem.
W sklepie, na zakupach nie dobieram nic słodkiego do zakupów.
Woda to podstawa w moim domu.
Obiady moje natomiast wyglądają całkiem zwyczajnie.
Nie wymyślam, nie kombinuje, nie przesadzam.
Nie gotuję na kilka obiadów, tzn dla męża i dzieci jedno, dla mnie co innego.
Są frytki, to i frytki jem.
Jest zupa zabielana, to i taką zjem.
Jest coś smażone, nie ma problemu.
Ale resztę posiłków planuje pod siebie.

niedziela, 9 września 2012

Ruch

Staram się stawiać jak najwięcej na ruch.
W piątek znowu zumba, w tym tygodniu wybieram się we wtorek i w środę.
Wczoraj godzina z Just Dance.
Przed wieczorem 2 godzinny spacer z Damianem i Julą.
A na wieczór godzina z baseballem i tenisem przed Xboxem.
Jedzeniowo całkiem dobrze.
Nie mogę narzekać.
Dzisiaj na śniadanie jajecznica z kurczakiem z wczorajszego obiadu.
Do tego skrojony pomidorek i pół małej bagietki wieloziarnistej.

wtorek, 4 września 2012

Zumba

Zumba...
Małe wprowadzenie:
"Zumba to zainspirowana latynoskimi rytmami fuzja tańca i aerobiku. Zumba jest bardzo innowacyjnym systemem fitness, który poprzez świetną zabawę kształtuje naszą sylwetkę, dba o naszą kondycję, a przede wszystkim napawa nas optymizmem i wprawia nas w świetne samopoczucie, które zostaje na długo, długo poza zajęciami. Proste kroki taneczne, świetne kombinacje ruchów i motywująca muzyka stwarza atmosferę świetnej imprezy i totalnie porywa nas do zabawy. Bardzo dynamiczna i ekscytująca kombinacja rytmów latynoskich i międzynarodowych, tj. merengue, salsa, cumbia, reggaeton, flamenco, samba, taniec brzucha, cha-cha, rumba, twist .... i wiele innych."
Poczytałam, pooglądałam filmiki i nadal nie rozumiałam ogólnej fascynacji zumbą.
No jest fajnie, jest ruch, jest energia.
Ale co więcej?
Czemu wszyscy się tak tym jarają?
No i teraz już wiem!
Ogrom pozytywnej energii, zastrzyk optymizmu, wiele uśmiechu.
Rewelacyjna zabawa, boskie rytmy.
W miarę proste kroki, niby banalne, a wymagające wysiłku.
Coś co z pozoru nie męczy, a w rzeczywistości daje niezły wycisk.
Dwie piosenki i każdy centymetr mojego ciała był mokrusieńki.
Wycisk, wycisk, wycisk.
Przesycony wielkim powerem!
Kupujemy z Renią (z którą byłam dzisiaj) karnet.
Mam zamiar chodzić raz/dwa razy w tygodniu.
Za wyjątkiem tygodni kiedy Damian pracuje na drugą zmianę.

Do ważenia: 13 dni!

sobota, 1 września 2012

Był spacer, było sprzątanie mieszkanie, było skakanie z Just Dance.
Teraz chwila odpoczynku, woda z cytryną.
Po zakupach w koszyczku leżą gruszki i nektarynki.
Zapas pomidorów, które schodzą u Nas w momencie.
I uśmiech na twarzy.
Oto nasza sobota!

piątek, 31 sierpnia 2012

Koniec miesiąca

I jak go mogę podsumować.
Początek pod względem wagowym i kulinarnym do bani.
Słodycze, słodycze, słodycze.
Od 17 sierpnia jednak całkiem dobrze, całkiem ładnie.
Ale to za krótko by cokolwiek się cieszyć, ale cieszę się i tak.
Dzisiaj miało być trochę więcej ruchu, ale nie mam siły.
Jedyny ruch jaki wchodzi w grę to...
W każdym bądź razie jutro będę ćwiczyć z Just Dance