wtorek, 29 maja 2012

Kobiece dni

Czuję się wielka, napuchnięta, opuchnięta i nie wiem co jeszcze.
Czuję się jak balonik.
Brzuch mam wydęty, a co najgorsze czuję się przejedzona.
Zmieniły się trochę plany żywieniowe:
Ś: resztka kremu z kinder mlecznej kanapki i jabłuszko do tego
ŚII: 4 maleńkie kromki wieloziarniste z białym serkiem, salami i pomidorkiem + 2 kawałeczki kinder mlecznej kanapki
O: zupa ogórkowa (ale nie zjadłam całej) i do tego chwilę później 2 kawałeczki kinder mlecznej kanapki

Mam jeszcze serek wiejski z dżemem, mam jeszcze 2 kawałki kinder mlecznej kanapki, ale raczej nie dam rady tego zjeść już w pracy. Jestem przejedzona, mimo, że porcje były mniejsze niż normalnie.
Puchnę!

Chyba zaserwuje sobie dzisiaj znowu dawkę ruchu domowego. Czyli sprzatania ciąg dalszy

poniedziałek, 28 maja 2012

Żywieniowo

Idzie okres wielkimi krokami. Pewnie i waga stanie, albo coś przybędzie.
Brzuch mój już jest napuchnięty.
A dzisiaj wiedziałam, że przyjdzie głód.
I przyszykowałam się na niego odpowiednio.

Ś w domu: 2 grzanki z zielonym pesto
ŚII w pracy: 2 szklanki koktajlu o smaku owoców leśnych
O: połowa porcji makaronu razowego z sosem ze świeżych pomidorów, żółtej papryki i piersi z kurczaka
O 2h część II: druga połowa makaronu
P: bułka wieloziarnista z białym serkiem, salami i pomidorkiem
PII: pół rogalika 7days, 2 ciasteczka maślane
K: 2 kromeczki chleba z szynką, ogórkiem konserwowym, pomidorkiem

I cały dzień poza domem, w ruchu, a teraz prawie 3 godziny sprzątania.

A na jutro w planach
Ś w domu: jajka na miękko z pomidorkiem do zagryzienia
ŚII w pracy: chlebek wieloziarnisty chyba z dżemem truskawkowym
O: zupa ogórkowa z ziemniaczkami i koperkiem
P: kinder mleczna kanapka z żurawiną
Późniejszych posiłków jeszcze nie zaplanowałam...

niedziela, 27 maja 2012

sobota, 26 maja 2012

Spadek


Nie mam dobrych zdjęć z okresu 'grubego'.
Wszystkie co było widać jak jest naprawdę, kasowałam.
Zostawiałam te gdzie wyglądałam całkiem całkiem.
Na tamten okres.
Muszę wziąć od taty ze Świąt, i z wesela Oli zdjęcia.
Tam znajdzie się na pewno coś dobrego.
Ale teraz dla wszystkich, którzy potrzebują motywacji


Dzień za dniem

Dni mijają w tempie ekspresowym.
Zwłaszcza, że tylko poniedziałek i wtorek byłam w pracy.
Obawiałam się o menu, bo dni mijały w biegu.
Cały czas coś, cały czas gdzieś.
Ale poszło mi ładnie.
Ciekawe jakie wyniki będą jutro na wadze.
Zwłaszcza, że w poniedziałek czy wtorek po ostatnim ważeniu 69,6kg nagle wyskakuje 71,3kg.
Ale wiem, że to zwykłe wahanie.
Że kobiecy organizm jest popieprzony za przeproszeniem.
I nie ma co się przejmować.

A w tej chwili wcinam misę owoców :)

wtorek, 22 maja 2012

Pozytywnie

Trwam w swoim postanowieniu.
Jestem świadoma tego, że waga nie spadnie w kilka dni.
Nie spadnie w kilka tygodni.
Że potrzebuje czasu.
Małymi kroczkami do celu,nie zniechęcając się, nie załamując.
Co najważniejsze nie ważąc się za często.
I nawet wzrost wagi nie będzie mi straszny!

Dzisiejszy jadłospis:
Ś w domu: dwie małe kromeczki z pastą jajeczną (robioną)
ŚII: 4 małe kromeczki chleba wieloziarnistego z pastą jajeczną
O: warzywa na patelnię z ryżem na ostro + po obiadku kompot rabarbarowo-jabłkowy zszykowany przez męża
P: skrojone 2 jabłuszka i kilka kiwi
OII (w domu): ziemniaki z koperkiem, młoda kapucha, jajko sadzone
K: serek wiejski + kompot rabarbarowo+jabłkowy i gałka lodów porzeczkowych w wafelku

I po raz kolejny podkreślę. Aby schudnąć trzeba jeść

niedziela, 20 maja 2012

Spadek wagi

Były 73kg.
Dzisiaj na wadze 69,6kg.
Pomimo wczorajszego obżarstwa.
Pomimo wczorajszego drinkowania.
No niech więc spada tak dalej!

sobota, 19 maja 2012

Oczyszczenie

Z wczorajszego menu pozostały pełne pudełka
Dopadło mnie straszliwe zatrucie
Więc było totalne oczyszczenie
Dzisiaj nieco lepiej
Na śniadanie zjadłam troszkę omletu biszkoptowego z domową konfiturą i gorzka herbata
Dzisiaj zapewne będzie lekkostrawnie i delikatnie
Pewnie ryż z jabłkami i dużo herbaty rumiankowej
Więc póki co na dziś planowanie posiłków zawieszone
Jutro też ważenie - poczatkowe :)
A dzisiaj dłuuuuuugi spacer z synalem :)
Jupi !

piątek, 18 maja 2012

Ważenie tuż tuż

W niedziele będzie ważenie.
Ciekawa jestem ile spadło.
Ogromnie się cieszę, że Kaja się tutaj pojawiła.
Tęskniłam!

czwartek, 17 maja 2012

Menu

Basieńko!
Ja też się cieszę bardzo :)

Tradycyjnie w sobotę ważenie
Do tego 4-5 posiłków, 1-1,5 litrów płynów, więcej ruchu i mniej słodkości
Brzmi prosto, ale z realizacją pewnie będzie gorzej
Najważniejsze : POZYTYWNE NASTAWIENIE I WSPARCIE BLISKICH OSÓB (w tym głównie Basi i Was kochani :)

Na jutro planuję czystki lodówkowe :

Przed wyjściem do pracy : koktajl z mango i otrębami
Na pierwsze śniadanie : sałatka z brokuła i jajka z sosem jogurtowo-bazyliowym
Na lunch : kanapka z pieczywa chrupkiego z serkiem Bieluchem i rzodkiewką
Na obiad : fricatta ze szpinakiem
Na kolację : makaron razowy z tuńczykiem w sosie własnym i pomidorem

Smakowicie to wygląda :)
Póki co zanurzam się w kompocie rabarbarowo-jabłkowym :)

Powrót córy marnotrawnej

I oto niespodzianka :)
Też tęskniłam za tym miejscem, za Wami ale przede wszystkim za Basią
U mnie wciąż starania o kolejnego potomka
U mnie wciąż dużo stresu w pracy
U mnie wciąż trudności z utrzymaniem wagi
U mnie efekt jojo
Całkowicie zasłużony ze względu na ilość pochłanianych kalorii i śladowe ilości ruchu
Jak się czuję?
Czerwienię się jak botwinka
Bo miało być tak pięknie
Czuję się jednak przede wszystkim ociężale i niezdrowo
Organizm buntuje się przeciwko nieregularnym, niezdrowym posiłkom i małej ilości przyjmowanych płynów
Pojawiła się szara zmęczona cera, wypadające garściami włosy, łamiące się paznokcie
Nie mówiąc o wałeczkach, niestrawności i innych dolegliwościach
Zdecydowanie przeszłam na ciemną stronę mocy zwaną FAST FOODEM i nie tyle tym z przydrożnych sieciówek, co domowymi kotletami z górą frytek, zajedzonych ciastkiem, poranna drożdżówka i słodzona kawa, mało witamin a dużo kalorii.
Skutki są w postaci powrotu do wagi sprzed naszej walki z Basią
Ochota na zmianę również się pojawiła
Na regularne, zdrowe i cholernie smaczne posiłki, na powrót do pudełkowego menu, na obowiązkową butelkę wody dziennie, na poprawę kondycji :)
Nie wiem co będzie.
Chcę żeby było jak dawniej, żebyśmy cieszyły się z każdego wspólnie straconego kg :)
Ale motywacja się odnalazła, to i sił miejmy nadzieję nie braknie
Startujemy jutro :)
Ktoś jeszcze?
Kaja

wtorek, 15 maja 2012

Wtorek

Kolejny dzień na plus. Pełne zadowolenie.

Śniadanie:
bułka wieloziarnista z białym serkiem, sałatą lodową, wędzonym łososiem i zielonym ogórkiem - oczywiście dwie połówki (a nie złożona razem, wtedy człowiek czuje się mniej syty

II Śniadanie:
2 jabłka

Obiad:
Żurek na bogato, z ziemniaczkami, kiełbasą i jajkiem (nie zagęszczany)

Podwieczorek:
serek wiejski z 1,5 dużej łyżki kakao słodkiego, i 4 wkruszonymi biszkoptami

Kolacja:
Truskawkowa rozkosz (truskawki + jogurt naturalny + czekolada - wszystko zblendowane)

Na kolację w planach była frittata warzywna, ale po pierwsze kupiłam truskawki, po drugie coś dziś problem miałam z wmuszeniem w siebie jedzenia. A nic na siłę.

Teraz szykuję jedzenie na dzień jutrzejszy!

niedziela, 13 maja 2012

Niedziela

Początek dnia wraz z planami obiadowymi poznaliście.
Co później?
Po obiedzie koktajl z mango, swoją drogą zostało mi jeszcze na dzień jutrzejszy.
Do kawki u teściowej 5 ciasteczek maślanych, które robiły razem z Łucją.
Na kolację zjadłam właśnie duży talerz sałatki


Dzisiaj mniej posiłków, bo i o godzinie 9 dopiero pobudka była.
A jutro powrót do pracy po leniwym weekendzie.