Czuję się wielka, napuchnięta, opuchnięta i nie wiem co jeszcze.
Czuję się jak balonik.
Brzuch mam wydęty, a co najgorsze czuję się przejedzona.
Zmieniły się trochę plany żywieniowe:
Ś: resztka kremu z kinder mlecznej kanapki i jabłuszko do tego
ŚII: 4 maleńkie kromki wieloziarniste z białym serkiem, salami i pomidorkiem + 2 kawałeczki kinder mlecznej kanapki
O: zupa ogórkowa (ale nie zjadłam całej) i do tego chwilę później 2 kawałeczki kinder mlecznej kanapki
Mam jeszcze serek wiejski z dżemem, mam jeszcze 2 kawałki kinder mlecznej kanapki, ale raczej nie dam rady tego zjeść już w pracy. Jestem przejedzona, mimo, że porcje były mniejsze niż normalnie.
Puchnę!
Chyba zaserwuje sobie dzisiaj znowu dawkę ruchu domowego. Czyli sprzatania ciąg dalszy
Dwie matki, które spotkały się w wirtualnym świecie i łączy je coś więcej niż tylko posiadanie dzieciątka w podobnym wieku. Łączy Nas wspólny cel - uzyskanie idealnej sylwetki, udowodnienie sobie i światu, że jak się chce, to się potrafi! Kaja i Basia to my!
wtorek, 29 maja 2012
poniedziałek, 28 maja 2012
Żywieniowo
Idzie okres wielkimi krokami. Pewnie i waga stanie, albo coś przybędzie.
Brzuch mój już jest napuchnięty.
A dzisiaj wiedziałam, że przyjdzie głód.
I przyszykowałam się na niego odpowiednio.
Ś w domu: 2 grzanki z zielonym pesto
ŚII w pracy: 2 szklanki koktajlu o smaku owoców leśnych
O: połowa porcji makaronu razowego z sosem ze świeżych pomidorów, żółtej papryki i piersi z kurczaka
O 2h część II: druga połowa makaronu
P: bułka wieloziarnista z białym serkiem, salami i pomidorkiem
PII: pół rogalika 7days, 2 ciasteczka maślane
K: 2 kromeczki chleba z szynką, ogórkiem konserwowym, pomidorkiem
I cały dzień poza domem, w ruchu, a teraz prawie 3 godziny sprzątania.
A na jutro w planach
Ś w domu: jajka na miękko z pomidorkiem do zagryzienia
ŚII w pracy: chlebek wieloziarnisty chyba z dżemem truskawkowym
O: zupa ogórkowa z ziemniaczkami i koperkiem
P: kinder mleczna kanapka z żurawiną
Późniejszych posiłków jeszcze nie zaplanowałam...
Brzuch mój już jest napuchnięty.
A dzisiaj wiedziałam, że przyjdzie głód.
I przyszykowałam się na niego odpowiednio.
Ś w domu: 2 grzanki z zielonym pesto
ŚII w pracy: 2 szklanki koktajlu o smaku owoców leśnych
O: połowa porcji makaronu razowego z sosem ze świeżych pomidorów, żółtej papryki i piersi z kurczaka
O 2h część II: druga połowa makaronu
P: bułka wieloziarnista z białym serkiem, salami i pomidorkiem
PII: pół rogalika 7days, 2 ciasteczka maślane
K: 2 kromeczki chleba z szynką, ogórkiem konserwowym, pomidorkiem
I cały dzień poza domem, w ruchu, a teraz prawie 3 godziny sprzątania.
A na jutro w planach
Ś w domu: jajka na miękko z pomidorkiem do zagryzienia
ŚII w pracy: chlebek wieloziarnisty chyba z dżemem truskawkowym
O: zupa ogórkowa z ziemniaczkami i koperkiem
P: kinder mleczna kanapka z żurawiną
Późniejszych posiłków jeszcze nie zaplanowałam...
niedziela, 27 maja 2012
sobota, 26 maja 2012
Spadek
Nie mam dobrych zdjęć z okresu 'grubego'.
Wszystkie co było widać jak jest naprawdę, kasowałam.
Zostawiałam te gdzie wyglądałam całkiem całkiem.
Na tamten okres.
Muszę wziąć od taty ze Świąt, i z wesela Oli zdjęcia.
Tam znajdzie się na pewno coś dobrego.
Ale teraz dla wszystkich, którzy potrzebują motywacji

Dzień za dniem
Dni mijają w tempie ekspresowym.
Zwłaszcza, że tylko poniedziałek i wtorek byłam w pracy.
Obawiałam się o menu, bo dni mijały w biegu.
Cały czas coś, cały czas gdzieś.
Ale poszło mi ładnie.
Ciekawe jakie wyniki będą jutro na wadze.
Zwłaszcza, że w poniedziałek czy wtorek po ostatnim ważeniu 69,6kg nagle wyskakuje 71,3kg.
Ale wiem, że to zwykłe wahanie.
Że kobiecy organizm jest popieprzony za przeproszeniem.
I nie ma co się przejmować.
A w tej chwili wcinam misę owoców :)
Zwłaszcza, że tylko poniedziałek i wtorek byłam w pracy.
Obawiałam się o menu, bo dni mijały w biegu.
Cały czas coś, cały czas gdzieś.
Ale poszło mi ładnie.
Ciekawe jakie wyniki będą jutro na wadze.
Zwłaszcza, że w poniedziałek czy wtorek po ostatnim ważeniu 69,6kg nagle wyskakuje 71,3kg.
Ale wiem, że to zwykłe wahanie.
Że kobiecy organizm jest popieprzony za przeproszeniem.
I nie ma co się przejmować.
A w tej chwili wcinam misę owoców :)
wtorek, 22 maja 2012
Pozytywnie
Trwam w swoim postanowieniu.
Jestem świadoma tego, że waga nie spadnie w kilka dni.
Nie spadnie w kilka tygodni.
Że potrzebuje czasu.
Małymi kroczkami do celu,nie zniechęcając się, nie załamując.
Co najważniejsze nie ważąc się za często.
I nawet wzrost wagi nie będzie mi straszny!
Dzisiejszy jadłospis:
Ś w domu: dwie małe kromeczki z pastą jajeczną (robioną)
ŚII: 4 małe kromeczki chleba wieloziarnistego z pastą jajeczną
O: warzywa na patelnię z ryżem na ostro + po obiadku kompot rabarbarowo-jabłkowy zszykowany przez męża
P: skrojone 2 jabłuszka i kilka kiwi
OII (w domu): ziemniaki z koperkiem, młoda kapucha, jajko sadzone
K: serek wiejski + kompot rabarbarowo+jabłkowy i gałka lodów porzeczkowych w wafelku
I po raz kolejny podkreślę. Aby schudnąć trzeba jeść
Jestem świadoma tego, że waga nie spadnie w kilka dni.
Nie spadnie w kilka tygodni.
Że potrzebuje czasu.
Małymi kroczkami do celu,nie zniechęcając się, nie załamując.
Co najważniejsze nie ważąc się za często.
I nawet wzrost wagi nie będzie mi straszny!
Dzisiejszy jadłospis:
Ś w domu: dwie małe kromeczki z pastą jajeczną (robioną)
ŚII: 4 małe kromeczki chleba wieloziarnistego z pastą jajeczną
O: warzywa na patelnię z ryżem na ostro + po obiadku kompot rabarbarowo-jabłkowy zszykowany przez męża
P: skrojone 2 jabłuszka i kilka kiwi
OII (w domu): ziemniaki z koperkiem, młoda kapucha, jajko sadzone
K: serek wiejski + kompot rabarbarowo+jabłkowy i gałka lodów porzeczkowych w wafelku
I po raz kolejny podkreślę. Aby schudnąć trzeba jeść
niedziela, 20 maja 2012
Spadek wagi
Były 73kg.
Dzisiaj na wadze 69,6kg.
Pomimo wczorajszego obżarstwa.
Pomimo wczorajszego drinkowania.
No niech więc spada tak dalej!
Dzisiaj na wadze 69,6kg.
Pomimo wczorajszego obżarstwa.
Pomimo wczorajszego drinkowania.
No niech więc spada tak dalej!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
